Artur siedział w mieszkaniu. Zauważył, że swoje ostatnie dni spędza tylko na tym. Od wszystkich ostatnich wydarzeń odechciało mu się już wszystkiego. Ale w jego głowie pojawiła się tylko jedna myśl, czy całe jego życie musi kręcić się wokół przeszłości? Czy sens jego  życia zawiera się tylko w zataczaniu się wszelkich wydarzeń kołem? Doprawdy?

W jego brązowawych oczach można było zauważyć iskierki zdenerwowania. Kolejny raz poczuł się jak młody chłopak jak za czasów szkoły średniej. Wszystko wali mu się na głowę po kolei. Kiedyś uciekł w Boga, a teraz gdzie? Kapłaństwo faktycznie było jego całym życiem, poświęcał się mu całym sobą, oczywiście spełniając się w nim, ale teraz kiedy w jego życiu pojawiła się Agnieszka, jakby ucieleśnienie jego młodzieńczej miłości, którą była Maryla, co się z nim stało? Nie mógł patrzeć  na siebie w lustrze, czuł się jak skrzywdzony przez cały los chłopak.

Dodatkowo martwiła go sprawa tego incydentu z łazienki. Miał się dość. Swoją ręką uderzył  mocno o blat stolika kuchennego. Przecież nie może się poddać losowi, nie może się użalać nad sobą, nie on, który uważany jest za podporę ludzi w ich słabościach. Wstał i wyszedł na świeże powietrze. Otworzył swój garaż i wziął rower. Jazda na nim sprawiała mu zawsze dużo radości i satysfakcji. Zawsze był typem sportowca, ogromnego pasjonaty. Rower prowadził go sam, wśród dróg wiejskich, krętych i wyboistych. Niebo było błękitne, bezchmurne. Odnosił wrażenie, że oprócz mijających go ludzi, którzy już pracowali przy pracach polowych uśmiecha się do niego cała natura: drzewa, krzewy, a nawet słońce. Nie patrzył na zegarek, nie chciał mierzyć tego czasu. Mszę już rano odprawił, więc mógł pozostały czas wykorzystać dla siebie.

Jadąc wśród różnych łąk, pól i lasów, zauważył, że na granicy siedzi młoda dziewczyna, która płakała…

***

Bardzo przepraszam wszystkich, że odzywam się dopiero teraz po kilku miesiącach milczenia, ale po prostu ostatnio miałam i nadal mam dużo własnych problemów osobistych, z którymi muszę sobie poradzić. Nadmieniam również, że jeszcze muszę ogrom czasu poświęcać nauce, gdyż na dzień dzisiejszy uczę się w liceum. Mam nadzieję, że uda mi się co jakiś czas dodać tu coś nowego.

Pozdrawiam ciepło ;* i życzę miłego czytania, oraz zachęcam do komentowania lub kontaktu mailowego :)

Odcinek 42.

Pewnym krokiem wszedł do swojego mieszkania. Nagle poczuł rozchodzący się po całym pomieszczeniu zapach kawy. Gdy wszedł do kuchni na stole czekało na niego śniadanie. Jajecznica z kiełbasą, świeże bułki, stos kanapek i siedząca przy stole kobieta, która uśmiechnęła się do niego. On odwzajemnił jej uśmiech i zaczął mówić, choć wszelkie słowa wychodziły z niego z trudem.

- Serdecznie dziękuję za to śniadanie, ale nie przypominam sobie, żeby u mnie w lodówce były jajka…

- No ta lodówka to chyba nadzwyczaj skromna, chyba jej właściciel to chyba ostatnio rok temu robił jakieś zakupy.. – odpowiedziała lekko uśmiechając się.

- Rozumiem, serdecznie jeszcze raz dziękuję, ale nie musiała się pani fatygować.

- Musiałam się jakoś odwdzięczyć za przygarnięcie mnie na noc.

- Ale to żaden problem… Tylko ja chciałem jeszcze raz przeprosić za…

- Nie ma o czym mówić, potraktujmy to jako nic nie znaczący epizod, bo jeśli ktoś tu miałby przepraszać to tylko i wyłącznie ja, bo to ja Ciebie sprowokowałam tym gadaniem… – popatrzyła na niego bojąc się szczerze jego reakcji.

- Nie to była tylko moja wina, jeśli ktoś ma być temu winny to tylko ja…

- Nie… To ja mam żal do siebie.

- A może winę zrzućmy na los? – powiedział, uśmiechając się do niej i chcąc zakończyć te obwinianie siebie ich obojga.

-Tak, to najlepszy pomysł. Zapomnijmy o tym.

- I tak będzie najlepiej. A teraz weźmy się za jedzenie tej cudownie pachnącej jajecznicy. Grzechem jest, aby ona wystygła. – popatrzył na nią uśmiechając się szeroko.

- No to smacznego – Ona również uśmiechnęła się.

On uśmiechnął się do niej i nałożył sobie porządną ilość tego dania na swój talerz. Jajecznica była przesmaczna. Kiedy oboje skończyli ją jeść, on zdecydował się odezwać.

- Chciałbym dowiedzieć się jak masz na imię, bo wczoraj nie miałem okazji się spytać…

- Laura.

- Bardzo ładne imię.

- Mojej mamie się bardzo podobało. A ty?

- Artur. A można wiedzieć czym się zajmujesz?

- Uczę języka polskiego i pisze różne artykuły do gazet.

- No to bardzo ciekawe zajęcie, choć sam wiem jak niektórzy uczniowie potrafią czasem uprzykrzyć życie.

- Ostatnio mam właśnie kłopot z takim jednym. Twierdzi, że źle prowadzę lekcje, co chwile pisze na mnie jakieś anonimy czy to dyrekcji, czy nawet ostatnio miałam wezwanie do kuratorium. Uczeń twierdzi, że się na niego uwzięłam. Po prostu nie mogę wytrzymać w tej szkole. Dyrekcja, inni nauczyciele i uczniowie trzymają moją stronę, ale za tym jednostkowym przypadkiem stoją wysoko postawieni rodzice. Sama jestem absolwentką tego liceum, ale nawet nauczyciele, którzy mnie uczyli jeszcze stoją za mną. Ale od następnego roku szkolnego mam uczyć inną klasę. A teraz na szczęście są wakacje. Ale to jednak siedzi we mnie. Najśmieszniejsze kilka dni po zakończeniu roku spotkałam na ulicy jedną ze swoim ulubionych uczennic, ale także koleżankę klasową tego chłopaka. Wiesz co ona mi powiedziała? Że on chce mnie zniszczyć za to, że nie odwzajemniłam jego uczucia. Rozumiesz on się we mnie zakochał. Osobiście nawet nie wiem co mam teraz zrobić.

- Wiesz, dobrą rzeczą będzie ta zmiana klasy, którą uczysz. Czy rozmawiać z nim? Wiesz, nie powinnaś, bo możesz w nerwach powiedzieć coś czego będziesz żałować i on użyje to przeciwko Tobie.

- No to jest bardzo dobre wyjście, masz rację.

Dalsza ich rozmowa polegała na wymianie różnych spostrzeżeń na temat pogody i różne inne tego samego pokroju. Obojgu im było lepiej na duszy, że wszystko sobie wyjaśnili w kwestii tego nocnego pocałunku.

- Wiesz ja będę się pomału już zbierać, rodzina pewnie się martwi – powiedziała Laura.

- Bardzo mi miło spędzić z Tobą czas. A Twój rower nadaję się do jazdy?

-  Z tego co patrzyłam, jak szłam robić zakupy, jest w dobrym stanie.

- Pozwolisz, że ja to ocenię. – powiedział lekko uśmiechając się.

- Jeśli będziesz przez to bardziej spokojny to proszę – powiedziała.

- To w takim razie wyjdźmy na dwór, aby dokonać sprawdzenia sprawności twojego roweru – powiedział wstając od stołu. To samo uczyniła Laura.

Oboje wyszli na zewnątrz, aby dokonać sprawdzenia tego roweru. Oczywiście okazało się to Laura odniosła więcej obrażeń niż jej rower. Laura i Artur pożegnali się.

- Serdecznie dziękuję Ci, za opatrzenie moich ran.

- Oj tam, nie ma o czym mówić.

- No to ja już jadę, do zobaczenia. – powiedziała kobieta ruszając rowerem.

Odcinek 41.

Przez okna pewnego pokoju zaczęły wpadać promienie wschodzącego słońca. Kobieta przebudziła się. Niestety nie u siebie w pokoju. Powoli zaczęła przypominać sobie zdarzenia poprzedniej nocy. Nadal miała do siebie ogromny żal, że sprowokowała go do tego pocałunku. Ostatnio wszystko szło jej w życiu w zupełnym przeciwieństwie niż sobie planowała. A teraz bała się nawet mu spojrzeć prosto w oczy.

***

Artur siedział już w konfesjonale. Za pół godziny miała rozpocząć się msza. Było mu źle. Chwilami miał ochotę uciec stąd. Czuł coraz większy wstręt do siebie. Ta Julia, potem nieudana próba ratowania życia Agnieszki, a teraz ta bezimienna kobieta. Zastanawiał się co jeszcze na niego czeka. Jak jeszcze zepsuje sobie życie. W kościele było mało ludzi. A msza poszła bardzo sprawnie. Oczywiście po mszy zatrzymała go grupa parafian w sprawie jednej z grup parafialnych, ale szybko ich zbył. Szybkim krokiem kierował się ku swojemu mieszkaniu. Chciał już mieć te rozmowę za sobą. Wyjaśnić to wszystko, co miało miejsce wczoraj w nocy.

Odcinek 40.

Mężczyzna wreszcie wrócił do swojego domu. Popatrzył na swój zegarek było około 3 w nocy. Był zły na siebie, że pozwolił się ponieść emocjom. Nie on, nie wiecznie opanowany, radzący sobie z minusami celibatu, a teraz pociągnęła go kobieta, której nawet imienia nie zna. Jednak wiedział, że będzie musiał z nią poważnie o tym porozmawiać, teraz kiedy opadł ze wszelakich emocji musi wyjaśnić jej wszystko. Był pewny, że kobieta śpi i tak było. Spojrzał na stół w kuchni. Wszystko było uprzątnięte i pozmywane. Nie wiedział tylko czy kobieta domyśliła się prawdy o nim, czy nadal nie ma do niego żalu. Usiadł na kanapie. Nie miał już na nic ochoty, ani siły. Wszystko było dla niego już takie trudne. Wreszcie poczuł zmęczenie, położył się na kanapie. I patrzył w sufit. Mimo zmęczenia nie mógł usnąć. Nie chciało mu się już żyć. Było mu źle ze sobą.

Odcinek 39.

Kobieta po wyjściu Artura z domu dokończyła swoją kąpiel. Noga już jej nie dokuczała. Wyszła z łazienki i podeszła do stołu, na którym zostawił on kolację. Kanapki z wędliną, pomidorami, ogórkami, twarożek, herbata. Widać, że mieszka sam. Kobieta zaczęła się zastanawiać kim tak naprawdę jest ten mężczyzna, który ją całował. Widać, że na pewno nie ma żony. Ale dlaczego? Może właśnie jakaś go bardzo zraniła i dlatego, bał się ponownego rozczarowania. Przegryzając kolejną kanapkę i popijając ją herbatą przyszedł jej do głowy pewny pomysł, aby po prostu popatrzeć po mieszkaniu i na pewno coś się o nim dowie. Wstała od stołu i sprzątnęła po sobie. Kiedy skończyła poszła do saloniku, podeszła do regału i zaczęła przeglądać książki… Tytuły nie których z nich nie pozostawiły jej wątpliwości. Mężczyzna, z którym się całowała jest księdzem. To wszystko by wyjaśniało. Było jej coraz bardziej głupio. Czuła, że swoimi pytaniami, prowokowała go. No, ale całował wspaniale. W jej oczach pojawiły się łzy. Skierowała się ku sypialni. Urządzona była nadzwyczaj minimalistycznie. Dwie duże drewniane szafy. Łóżko jednoosobowe, zaścielone białą pościelą. Kawowe ściany i zasłony.  Podłoga w panelach. Koło łóżka mały stolik z szarą lampą. Z pokoju wychodziły dwa duże okna. Kobieta położyła się na łóżku i płakała. Miała do siebie żal, za prowokowanie niego. Zmęczona całym dniem usnęła zanim mężczyzna wrócił do domu…

Odcinek 38.

Wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Jak mógł pozwolić sobie na pocałowanie tej kobiety? Nie mógł sobie tego teraz wytłumaczyć. Miał do siebie cholerny żal i wyrzuty sumienia. Chwila słabości… Pocałować kobietę, której nawet imienia nie zna, której wcześniej nie znał, nawet nie kojarzył, z którą raptownie zamienił kilka krótkich zdań. Nawet według niego był to szczyt kompletnej bezmyślności. Kolejny raz. Wcześniej ta cała Julia próbowała go otwarcie uwieść, a teraz… Teraz po prostu kolejny raz złamał największą zasadę swojego życia. Szedł bez celu ciemnymi ulicami swojej parafii. Prawie w żadnym oknie nie świeciło się światło. Był tylko on włóczący się bez celu i gwiazdy, i księżyc. Miał dość tej swojej całkowitej bezradności. Miał dość siebie. Nienawidził siebie już od pewnego czasu, od śmierci Agnieszki. Miał dość ludzi. Nie miał jakiejkolwiek ochoty spotykać się z nikim. Teraz na dniach miał się pojawić nowy proboszcz. Zastanawiał się kim będzie ten człowiek, teraz po tym tyranie chyba każdy będzie dużo lepszy niż ten. Ale miał głęboką nadzieję, że to będzie człowiek, którym będzie się mógł dogadać, a nawet zaprzyjaźnić. Niestety nie miał żadnego wpływu na to co będzie. Chwilami odnosił wrażenie, że nie miał wpływu na nic.

Odcinek 37

Powolnie odsunął swoje usta od jej… Popatrzył na nią. Było mu głupio. Przede wszystko w stosunku do niej. Nawet nie wiedział jak to jej wytłumaczyć, czy w ogóle coś tłumaczyć.

- Przepraszam… – popatrzył na nią.

- Ale nie masz za co… Nie ukrywając, cudownie całujesz i chciałabym, aby to nadal trwało… – ujęła jego dłoń.

- Nie możemy… Przepraszam, powiedz, że nie masz do mnie żalu…

- Nie mam…

- Posłuchaj, dokończ kąpiel, na stole w kuchni masz kolacje, w mojej sypialni jest wszystko gotowe, ja będę spał na kanapie, ale teraz wychodzę… – powiedział i odwrócił się.

- Poczekaj – powiedziała do niego, ale on wyrwał się z jej uścisku.

- Przepraszam  - powiedział i wyszedł

Odcinek 36.

Mężczyzna w reakcji na usłyszany krzyk momentalnie zerwał się z krzesła na którym dotychczas siedział i rozmyślał. Jego szybkie kroki powędrowały ku jego łazience. Był świadomy, że ofiara jego płotu może być naga. Chwile przed wejściem się zastanowił, ale krzyk kobiety był tak rozpaczliwy, że jego obawy poszły w kąt i otworzył drzwi. Jego oczom ukazała się naga kobieta, siedząca na rogu prysznica, na której to twarzy malował się ból.

-  Co się stało? – zapytał zmieszany widokiem nagiej kobiety. Swój wzrok próbował skupić na jej twarzy, ale po chwili stwierdził, że to nie najlepszy pomysł.

- Moja… noga… Nie mogę na niej stać… I bardzo boli… – kobieta popatrzyła na jego twarz, widziała jego zmieszanie.

- Poczekaj masz tu ręcznik, okryj się… – odwrócił się i wziął z szafki szary ręcznik.

- Widzę, że bardzo speszyłeś się moją nagością… – kobieta po dłuższym namyśle powiedziała do mężczyzny zaskoczona tym, że najważniejszą rzeczą dla niego w tej chwili była nie jej noga, tylko jej nagość. – Dawno nie widziałeś chyba nagiej kobiety czy co? – spytała, oczekując, że uzyska jakąś sensowną odpowiedź.

- Nie rozmawiajmy o tym teraz, najważniejsze w tej chwili jest to, żeby noga przestałą Cię boleć. -Kobieta okryła się dużym szarym i bardzo miłym w dotyku ręcznikiem. Ale nadal nie przestawała myśleć co przeszkadzało mu w jej nagości. – Teraz spróbuję rozmasować nogę, mam nadzieję, że jakoś to Ci pomoże uśmierzyć Twój ból.

 

Swoją dłoń położył na jej udzie, które masował. Było to dla niego dziwne. Jej skóra była jedwabiście miękka. Widok kobiety, której krople wody spływają po jej twarzy, całym ciele był nadzwyczaj grzeszny, ale… teraz było już chyba za późno. Musiał poradzić sobie ze swoimi myślami.

Kobiecie podobał się jego dotyk. Nie dość, że ból ustępował to sprawiał jej niespotykaną przyjemność. Robił to bardzo delikatnie, a jego dłoń była taka miękka.

- Ból ustępuje? – krótko spytał

- Tak, już mniej boli… Pomożesz się mi podnieść? – poprosiła.

Artur przestał rozmasowywać jej udo. Wstał i podał jej rękę. Kiedy kobieta podnosiła się nagle opadł z niej ręcznik. Jego oczom ukazała się stojąca na przeciwko niego naga kobieta. Krople wody spływały nadal po jej ciele. Jej włosy były mokre. Mężczyzna nerwowo przełykał ślinę. Nie był przyzwyczajony do widoku kobiety teraz jako ksiądz. Ale teraz po śmierci Agnieszki wszystko mu było obojętne. Jego umysłem zaczęło rządzić nie to co jest boskie, tylko to co jest ludzkie.

- Przepraszam, ale teraz powinnaś już sobie sama poradzić…Ja muszę iść… –  wybąkał, odwracając się, lecz jego ruch zablokowała zaciśnięta dłoń kobiety, która zdążyła chwycić jego nadgarstek.

- Nie pójdziesz nigdzie, dopóki mi nie wyjaśnisz, dlaczego peszysz się moją nagością…

- Proszę, puść mnie, lepiej będzie, gdy … – tu przerwał aby dobrze dobrać słowa… Nie wiedział co jej powiedzieć… Przecież tu każde wytłumaczenie było złe.

- Gdy co? – Popatrzyła mu prosto w oczy, nie uniknął jej przeszywającego spojrzenia. Nawet chyba już nie próbował go uniknąć… Przybliżył się do kobiety. Swoimi ustami napotkał jej usta. Zaczął je namiętnie całować. Jej dłonie pieściły jego szyje. Nagle w jego głowie zaświeciła się czerwona lampka.

Odcinek 35.

Kobieta weszła do łazienki, urządzona była nadzwyczaj skromnie i minimalistycznie.. Szare płytki, szara roleta, zasłona, prysznic. Spojrzała w lustro, na jej twarzy był jeden siniak pod okiem i była zmęczona, a także smutna. Jej ciemne proste włosy otaczały jej twarz, oczy były wpadnięta i same mówiły za cały humor kobiety. Była zmęczona, zmieszana i na dodatek wkurzona wszystkim co wokół niej się dzieje. Problemy w pracy, narzeczony zdradził ją z jej najlepszą przyjaciółką, śmiertelny wypadek jej brata, wszystko się waliło jej na głowę, a na dodatek wracając ciemną nocą wpadła rowerem w płot i wylądowała u jego właściciela w domu. Swoją smutną twarz opluskała wodą, zmywając kurz i resztki makijażu ze swojej twarzy. Potem zdjęła z siebie ubranie i weszła pod prysznic…

Artur usiadł w kuchni przy stole, na którym leżała przygotowana przez niego kolacja. Jakieś kanapki, twarożek i herbata. Dawno u niego nikogo nie było. Najczęściej jeśli ktoś był to Agnieszka, ale jej już nie ma. Jakaś kobieta, której nawet imienia nie zna, bierze prysznic w jego łazience. Ostatnio ma dość już płci przeciwnej, wszystkie kobiety, które przewijały się w jego życiu, prędzej czy później w jakiś sposób z niego znikały. Nie miał do nich szczęścia. Jako ksiądz to dla niego dobrze, ale jako dla mężczyzny to tragedia.

Nagle z łazienki usłyszał kobiecy krzyk….

Odcinek 34.

Artur podszedł do kuchni. Przecież przydałoby się o tej porze coś zjeść. Ostatnio jadł mało. Jedzenie nie było mu potrzebne. Czy w ogóle ostatnio było mu coś potrzebne. Tak, Agnieszka, której się nie da tutaj w żaden sposób przywrócić. Osobiście miał wszystko gdzieś, całkowicie. Nawet to, że jest sam na parafii, bo kilka dni temu pożegnał proboszcza, który odszedł na długo wyczekiwany odpoczynek po półwiecznej posłudze kapłańskiej. Nawet nie czuł wyczekiwanej ulgi po tym pożegnaniu.

Ale zupełnie dziwnym było dla niego to, że w jego saloniku, na kanapie siedzi jakąś kobieta. Odkąd został księdzem stronił od wszelkich takich sytuacji, wyjątek oczywiście stanowiły kobiety z jego rodziny. Popatrzył przez ramię na nią. Może ma około 2o paru lat. Nawet nie spytał jej o imię. Teraz swoje wszelkie przemyślenia opierał na domysłach. Wrócił do krojenia chleba, może to właśnie powinno tylko i wyłącznie zaprzątać umysł.

***

Młoda kobieta siedziała na kanapie, całkowicie poobijana, choć oprócz małego wypadku na rowerze się jej nic nie stało. Tylko jej rower się trochę poobijał, tak samo jak ona. Wylądowała na znanego z widzenia mężczyzny kanapie w jego domu. Jedyną z wielu zastanawiającym ją faktów było to, kim jest owy mężczyzna. Kobieta po prostu nie pamiętała gdzie dokładnie doszło do wywrócenia roweru. A nie chciała wyjść na idiotkę, która nie wie gdzie jest. W jej głowie tworzy się wiele wizji mężczyzny, który właśnie teraz podaje do stołu.

- Przepraszam, ale… proszę pana chciałabym wziąć teraz prysznic. Jeśli oczywiście mogę..

- Oczywiście, nie ma żadnego problemu. Wszystko jest w łazience. Przygotuję pani, tylko jakąś podkoszulkę, w której będzie pani mogła iść spać…

- Tylko jedno małe pytanie, gdzie jest łazienka?

- Te drzwi na lewo –  pewnym ruchem ręki wskazał na drzwi w oddali…

***

Przepraszam, że tak rzadko tu zaglądam, ale po prostu sprawy prywatne i obowiązki biorą górę.

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania:)!

Opowiadanie o zakazanej miłości…^^